Tag: udostępnienia

Fakty i mity o zasięgu postów na Facebooku

No Comments

Chcąc uprawiać sprawny marketing na Facebooku, prędzej czy później stykamy się z pojęciem „zasięgu”. To co prawda dane statystyczne, ale mające bezpośredni wpływ na to, jakie są efekty pracy specjalisty od reklamy. W pojęciu tym odnajdujemy liczbę poszczególnych wyświetleń wpisu, jakie dokonały się na wszystkich ekranach użytkowników. Dbanie o zasięg jest zatem rzeczą kluczową, a ze względu na jego nieprzewidywalną naturę, odnotowujemy sporo mitów opisujących wpływ poszczególnych czynników na przyrost odbiorców naszych treści.

 

Zasięg organiczny i opłacony

 

Marketing na Facebooku można prowadzić na dwa sposoby: płacąc lub korzystając z wielu sztuczek, znanych przede wszystkim osobom rozpoznającym temat od bardzo dawna. Oczywiście pójście drogą wyłożenia gotówki na stół jest prostsze i szybsze, ale bardzo mocno uzależnia nasz stały sukces wizerunkowy, od konsekwentnie ponoszonych nakładów o zmiennej wysokości. Warto zatem wybudować sobie bazę pod zasięg organiczny, który daje nam darmowe odsłony, polubienia, reakcje i udostępnienia wpisu. W opozycji do opcji opłacanej, mamy tu do dyspozycji działania naszych fanów i ich znajomych. Tworzenie obszernej grupy czynnych obserwatorów wcale nie jest proste. Główną rolę odgrywa tu treść, która pojawia się na stronie – jeśli jest ciekawa, angażująca, pełna humoru i trafnych reakcji na otaczającą nas codzienność, to istnieją realne szanse na odniesienie sukcesu. Pierwotne prace związane z amatorskim marketingiem na Facebooku powinny zatem obejmować szereg udostępnień, czyli promocji treści w grupach i innych fanpage. Jest to proces długotrwały, czasem wymaga sporo szczęścia, ale przede wszystkim wiedzy na temat mechanizmów rządzących social mediami.

 

Cięcie zasięgu

 

Oczywiście świat, w którym istnieją piękne róże i wyrastają zawsze bez kolców, to na razie jeszcze nie nasza planeta. Facebook jak każdy inny moloch, myśli przede wszystkim o swoim interesie. Na pewnym etapie istnienia tego portalu, ktoś słusznie zauważył, że dysponując świetną, często viralową treścią, wcale nie trzeba za nic płacić. Marketing na Facebooku potrafił dokonywać się samoistnie, z udziałem zaangażowanej społeczności, udostępniającej coraz częściej dany materiał, który dzięki takim działaniom mógł dotrzeć do kolejnych obserwatorów. Taki stan rzeczy nie przynosił zysków, zatem administracja Facebooka postanowiła zagrać na nosie rekinom darmowej reklamy i ograniczyła górny pułap organicznego dotarcia do odbiorcy. Działanie to zostało okrzyknięte „cięciem zasięgów” i od pewnego czasu jest skuteczną zmorą osób odpowiedzialnych za prowadzenie kampanii w social mediach.

 

Błędne wnioski

 

Aby doskonale poznać to, jakie treści mają wpływ na konkretne zachowania fanów, trzeba dokonać ich wielokrotnej i dogłębnej obserwacji. Zbyt mała próbka, w postaci niewielkiej ilości danych opisujących charakter reakcji na content, spowodowała lawinę spekulacji i błędnych wniosków na temat mechanizmów marketingu na Facebooku. Zasięg nie jest w pełni zależny od targetowania lub tego, czy post został wcześniej zaplanowany, bądź dodany spontanicznie. Tak samo komentarze i udostępnienia mają oczywiście największy wpływ, ale nie wolno przykładać mniejszej wagi do polubień. Algorytmy Facebooka oceniają jakość naszej pracy nad treścią każdorazowo na podstawie wielu czynników, zatem efekt przy kolejnych publikacjach jest po części zależny od tego, jak nasze strategie sprawdzały się wcześniej. Aby mieć jasny ogląd sytuacji, należy dość często zaglądać do panelu ze statystykami, pamiętając jednocześnie o nie wyciąganiu zbyt pochopnych wniosków.

 

Jednym z ciekawszych mitów opisywanych w sieci na temat zasięgu, jest jego zależność od edycji posta. Według pewnych opinii, jeśli już po publikacji dokonaliśmy przeredagowania wpisu, to Facebook oznacza go jako mniej wartościowy. W praktyce taka sytuacja zazwyczaj nie ma miejsca. Co więcej, jeśli korekta bądź rozszerzenie treści okazuje się trafne, publikacja ta może zacząć po zmianach trafiać do znacznie większego grona odbiorców. Sytuacja jest podobna do tej sztuczki, którą stosują posiadacze poczytnych portali i blogów – po opublikowaniu obserwują oni klikalność danego tytułu, a jeśli jest ona niezadowalająca, to dokonują szybkiej podmiany na drugą wersję. Często okazuje się, że takie zabiegi przynoszą bardzo duże korzyści.

Zasięg postów idzie w parze z zaangażowaniem społeczności i klikalnością. Ze względu na działania Facebooka, mające na celu ucinanie zasięgu, często bazę naszych fanów i ich znajomych musimy wesprzeć płatną kampanią, pozwalającą na dotarcie do większej grupy odbiorców. Nie zawsze dogłębne targetowanie to najlepsza strategia, ale najwartościowszą sprawą, którą możemy stworzyć, to marketing na Facebooku budowany na wysokiej jakości treści. Oczywiście nie jest to możliwe w każdej sytuacji, ale warto się starać, aby każdy post był unikalny i angażujący. Wpisy takie procentują na przyszłość i pozwalają stale powiększać bazę czynnie działającej społeczności.